Potworki i buble prawa autorskiego

Beata Marek Prawo, Prawo autorskie, Prawo mediów i reklamy Leave a Comment

W Unii Europejskiej szykuje nam się reforma prawa autorskiego. Refleksje na ten temat możesz przeczytać w najnowszym numerze Kwartalnika „Przegląd Prawa Technologii Informacyjnych. ICT Law Review„. Nie zmienia to jednak faktu, że krajowe ustawodawstwa silą się na własne rozwiązania.

Cóż … tworzone są buble prawne bądź zyskują na znaczeniu potworki prawne. I wcale nie jest to hejt tylko nazwanie rzeczy po imieniu.

Bubel prawny to przepis, który jest niedorzeczny, a potworek prawny to instytucja, której istnienie nie służy niczemu dobremu. Co dla mnie jest bublem i co potworkiem prawa autorskiego wymagającym szerszego komentarza w kontekście ostatnich wydarzeń?

Bubel: Hiszpański podatek od Googla / dla e-usługodawców

Kilka dni temu (22 lipca) Hiszpański Kongres uchwalił ustawę zmieniającą przepisy prawa autorskiego (czeka jeszcze na ostateczne zatwierdzenie), wprowadzając tym samym bardziej restrykcyjne przepisy niż te które obowiązują we Francji, Niemczech czy Belgii w odniesieniu do relacji wyszukiwarka – prasa.

Hiszpańskie przepisy idą jednak o krok dalej. Nadają bowiem wydawcom prasy prawo do domagania się wypłaty od dostawców e-usług, którzy na swych stronach publikują nie tyle link do materiałów prasowych, ale i „jakiś” opis zawartości ze strony www prasy. Przy czym nie ma znaczenia czy zawartość ta jest publicznie dostępna czy też zamknięta dla danego kręgu odbiorców! Ustawodawca nie wskazuje także co uważa za „znaczący opis zawartości” i kiedy tak naprawdę może dojść do naruszenia. Za to wyraźnie wskazuje karę grzywny: od 30 000 do 300 000 euro. Piękny bubel.

O ile wydaje się, że linkowanie przez Facebooka czy Twittera nie będzie problemem o tyle pojawia się pytanie co do opisu linku. To właśnie jest istotne przy tych przepisach – opis linku!. Serwisy typu digg, wykop, osnews, google news czy inne tego typu mogą mieć poważny problem jeśli chcą dać krótką informację o znalezisku w prasie i podać źródło/link. Co będzie się jeszcze mieścić w prawie cyctatu a co nie? Wydaje się, że tu jest duże pole do popisu co powoduje, że prawo w tej materii nie jest stabilne.

Potworek: Hiszpańskie Canon AEDE

Stowarzyszenie AEDE ma zająć się obroną interesów iberyjskich wydawców, którzy są rzekomo poszkodowani linkowaniem do ich stron i opisem zawartości tego co na stronie można przeczytać. Zrzeszrzeni stoją bowiem na stanowisku, że w ten sposób nikt nie klika na strony magazynów bo czyta streszczenie pracy dziennikarza. To dość przykre, że wydawcy nie potrafią dostosować się do realiów e-świata i myślą tylko jak tu zarobić a się nie narobić.

Nie zgadzam się na kopiowanie cudzej treści, tak samo jak nie zgadzam się na ograniczenie prawa do streszczenia tego co właśnie przeczytaliśmy. Wszelkie inne rozumowanie jest dla mnie niedopuszczalne.

Bubel: opłata reprograficzna po nowemu

Wróćmy na polskie podwórko. Tutaj ustawodawca może dostarczyć nam równie silnych wrażeń. Wszystko za sprawą pomysłu na zmiany w opłacie reprograficznej (osobiście uważam samą opłatę za niedorzeczną i krzywdzącą w tej postaci w której funkcjonuje). Powstały bowiem postulaty by wprowadzić opłaty od nowych urządzeń – takich jak tablet czy smartphone – z tytułu ich sprzedaży przez producentów (czyli zmianę art. 20 ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz rozporządzenia). Planuje się bowiem dodanie do listy urządzeń tabletu i smartphone. Coż …

… oceń sam konstrukcję art. 20 ust.1 :

1. Producenci i importerzy:
1) magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń,
2) kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń reprograficznych umożliwiających pozyskiwanie kopii całości lub części egzemplarza opublikowanego utworu,
3) czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów lub przedmiotów praw pokrewnych, przy użyciu urzą-dzeń wymienionych w pkt 1 i 2
– są obowiązani do uiszczania, określonym zgodnie z ust. 5, organizacjom zbiorowego zarządzania, działającym na rzecz twórców, artystów wykonaw-ców, producentów fonogramów i wideogramów oraz wydawców, opłat w wy-sokości nieprzekraczającej 3% kwoty należnej z tytułu sprzedaży tych urządzeń i nośników.

Zgodnie z rozwiązaniem przyjętym w art. 20 wierzycielem jest wskazana przez ministra właściwego do spraw kultury i dziedzictwa narodowego organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi. Twórca nie ma zatem legitymacji do wystąpienia z roszczeniem o wypłatę.

Potworek: ZAIKS

Wydaje mi się, że organizacje zbiorowego zarządzania swój prawdziwy rozkwit działalności mają przed sobą (biorąc pod uwagę to co dzieje się teraz w innych krajach Europy i ustaleniem cenników). ZAIKS przypomina mi w jednym AEDE – myślenie jak tu zarobić a się nie narobić. Nie poznałam jeszcze twórcy, który byłby zadowolony z istnienia tej instytucji i odczuł w swej kieszeni zysk z jej funkcjonowania.

Autor grafiki promującej wpis: Axel Herrmann